Gdy autobus "udekorowałem", zostało mi kilkanaście sekund do odjazdu. Powoli więc wyłączam awaryjne i szykuję się do odjazdu. Zamykam drzwi, ruszam, gdy nagle zauważam biegnącego przez skrzyżowanie do mnie pana w średnim wieku. No więc ponownie staję i otwieram mu drzwi. Pan tylnymi drzwiami wchodzi, macha ręką w geście podziękowania i przy akompaniamencie silnika ruszającego autobusu przechodzi przez cały pojazd do mnie i słownie dziękuje. Po chwili dodaje, że nie spieszył się, bo myślał że jakaś awaria, skoro włączyłem awaryjne światła. Wytłumaczyłem mu, że dopiero się włączam na trasę z zajezdni i dlatego tak czekałem. Wymieniliśmy się jeszcze uprzejmościami na temat pracy w święta. Powiedział, że w taki dzień aż miło się jeździ. Życzyliśmy wesołych i spokojnych świąt sobie nawzajem, wysiadł trzy przystanki dalej, a ja pognałem samiutki jak palec na kraniec. Święta to dla kierowców autobusów czas szczególny. Oczywiście wielu z nas pracuje, bo komunikacja musi funkcjon...